Javea właściwie nie zajmuje się plażami w zwykłym hiszpańskim znaczeniu. Ma jedną porządną piaszczystą — Arenal, pośrodku zatoki — a potem przestaje przepraszać i zajmuje się tym, co robi naprawdę, czyli zatoczkami. Kamieniste zatoczki pod sosnowymi klifami, zatoczki z białego kamienia tosca, zatoczki z wyspami zaparkowanymi fotogenicznie u brzegu, zatoczki, do których lądem nie da się dotrzeć wcale. Rozpięte między Cap de Sant Antoni na północy a Cap de la Nau na południu, tworzą jeden z najlepszych krótkich akwenów rejsowych na Costa Blanca — a cały ich sznur mieści się w jednym niespiesznym dniu na wodzie.
Oto nasz przewodnik zatoczka po zatoczce, napisany tak, jak instruujemy gości przed wynajmem łodzi w Javei: czym jest każde miejsce, jak wygląda z wody i uczciwe praktyczne szczegóły — łącznie z tym, gdzie można, a gdzie nie można rzucić kotwicy.
Najpierw dwa przepisy warte poznania
Dwie regulacje kształtują każdą decyzję o kotwiczeniu na tym wybrzeżu, więc rozprawmy się z nimi na wstępie. Po pierwsze, hiszpańskie państwowe przepisy wybrzeżowe (Dekret Królewski 876/2014) wymagają 3 węzłów w odległości do 200 metrów od każdej plaży i do 50 metrów od pozostałego brzegu oraz zakazują kotwiczenia wewnątrz oznakowanych bojami stref kąpielowych, które Javea rozstawia latem. Po drugie — i to nowość — od kwietnia 2026 roku Dekret Królewski 191/2026 zakazuje kotwiczenia nad łąkami trawy morskiej posydonii, a zakaz rozciąga się na sąsiedni piasek tam, gdzie zataczająca się łódź przeciągnęłaby łańcuch przez łąkę. Posydonia jest powodem, dla którego ta woda jest tak przejrzysta; przepis ma zęby i zasługuje na nie. Metoda pracy w każdej z poniższych zatoczek jest ta sama: znaleźć czysty, wyraźnie widoczny piasek, zostawić uczciwy promień zatoczenia, a w razie wątpliwości — przesunąć się.
Jednej rzeczy Państwo tu nie znajdą: specjalnego limitu prędkości rezerwatu morskiego wokół Cap de Sant Antoni. Wbrew temu, co powtarza się w internecie, dekret ustanawiający rezerwat nie ustala takiego limitu — obowiązują tam powyższe przepisy prędkości przy brzegu, tak jak wszędzie indziej.
Cala de la Granadella
Ta słynna. Kamienista zatoczka o długości około dwustu metrów wcięta w wybrzeże niedaleko Cap de la Nau, zamknięta porośniętymi sosnami zboczami, z wodą przechodzącą od bladego jadeitu nad płyciznami do głębokiego niebieskozielonego pośrodku. Granadella niejeden raz wygrywała krajowe plebiscyty czytelników na najlepszą plażę i choć nigdy nie nazwalibyśmy żadnej plaży najlepszą w Hiszpanii, jakby to był mierzalny fakt, rozumiemy, dlaczego ludzie na nią głosują. Z wody jest najbardziej przekonująca: opływają Państwo cypel i cały amfiteatr otwiera się naraz.
Z wody: zatoczka zwrócona jest na wschód i łatwa do odczytania przy podejściu. W lipcu i sierpniu zapełnia się — pływakami od strony drogi i łodziami od Państwa — więc warto przybyć o dziewiątej rano albo w czerwcu lub wrześniu. Kotwica poza strefą kąpielową z bojami, na piasku, z uwagą na ciemniejsze plamy oznaczające trawę morską lub skałę, a dalej pontonem albo wpław. Snorkeling wzdłuż obu skalistych ramion zatoczki należy do najlepszych w okolicy, z ośmiornicami, wargaczami i od czasu do czasu ławicą barrakud przy cyplach.
Cala Ambolo i Isla del Descubridor
Ambolo to zatoczka, która najmocniej przemawia za przybyciem od strony morza, z prostego powodu: przybycie lądem nie wchodzi właściwie w grę — dostęp jest od lat oficjalnie zamknięty z powodu ryzyka obrywów z niestabilnych klifów powyżej. Efekt to stroma, dzika, niemal pusta zatoczka w jednym z najbardziej obleganych miesięcy hiszpańskiego lata — prawdziwa rzadkość.
Z wody: tuż przy brzegu leży Isla del Descubridor, naga, skalista wysepka, której kanał i otaczające rafy tworzą przy spokojnej pogodzie znakomitą pętlę snorkelingową. Dno opada szybko i miesza skałę, piasek i trawę morską, więc to miejsce, w którym plamę piasku wybiera się świadomie, a nie rzuca kotwicę zaraz po przybyciu. Tylko ustabilizowane warunki; nie ma tu żadnej osłony, gdy rozbuduje się wschodni wiatr. Potraktowana jako postój na kąpiel, a nie kotwicowisko na długi lunch, będzie jednym z punktów kulminacyjnych dnia.
Cala Sardinera
Cicha kamienista zatoczka po północnej stronie cypla Cap Prim, osiągalna pieszo jedynie gorącą, kamienistą ścieżką — i właśnie dlatego pozostaje cicha. Nie ma zaplecza, baru ani leżaków: tylko jasne kamienie, przejrzysta woda i sosny. Łodzie mają tu ogromną przewagę — przybywają wypoczęte, z własnym cieniem i własnym lunchem.
Z wody: Sardinera najlepiej działa jako poranny postój, zanim rozkręci się sąsiednia zatoka Portitxol. Plamy piasku leżą blisko brzegu wśród skał i trawy morskiej; warto poświęcić chwilę na odczytanie dna przed kotwiczeniem i trzymać się poza sezonowymi bojami kąpielowymi. W dzień powszedni w czerwcu całkiem możliwe, że będą Państwo mieli to miejsce dla siebie — co na tym wybrzeżu, w tym stuleciu, wydaje się niemal zakazane.
Portitxol i Cala Barraca
Za Cap Prim wpływają Państwo w pocztówkę: szeroka zatoka Portitxol z płaską Illa del Portitxol zakotwiczoną pośrodku i kamienistą plażą Cala Barraca — białe domki rybackie, niebieskie drzwi — na jej zapleczu. To prawdopodobnie najczęściej fotografowany zakątek Javei i, co niezwykłe, rzeczywistość przewyższa fotografie, bo fotografie nie pokażą Państwu przejrzystości wody z pokładu trzy metry nad nią.
Z wody: zatoka oferuje najhojniejsze kotwiczenie w okolicy, z dobrym piaskiem w kanale między wyspą a brzegiem — ale kryje też zdrową posydonię, więc to dokładnie tutaj przepis o trawie morskiej zarabia na swoje utrzymanie. Kotwiczyć tylko tam, gdzie widać pod sobą czysty piasek, i omijać szerokim promieniem zatoczenia marginesy łąki. Sama wyspa to cudowne powolne okrążenie łodzią lub na desce SUP, a snorkeling wokół jej obrzeży jest bogaty i łatwy. Cala Barraca ma małą sezonową restaurację plażową; w sierpniu zaleca się i gotówkę, i cierpliwość.
Cala Blanca
Tuż na południe od Arenalu wybrzeże na chwilę bieleje: kieszeń małych zatoczek wciętych w jasny kamień tosca, bardziej łańcuch miejsc do pływania niż plaża. Miejscowi kąpią się tu ze skał całe lato; z łodzi to uroczy, bezwysiłkowy postój — przejrzysta płytka woda nad jasnym kamieniem, która w słoneczne dni nadaje morzu nieprawdopodobny mleczny turkus.
Z wody: trzymać się z dala od pływaków i stref z bojami, zachować dyscyplinę 3 węzłów blisko brzegu i traktować to jako postój „kąpiel i dalej", a nie kotwicowisko. Naturalnie wpasowuje się między Arenal a Cap Prim w drodze na południe.
Cap de Sant Antoni i Cova Tallada
Na północ od portu wszystko zmienia rejestr. Masyw Montgó spotyka morze klifami przy Cap de Sant Antoni, woda pod nimi leży w chronionym rezerwacie morskim, a wybrzeże w ogóle przestaje być o plażach. To dziki koniec dnia: bursztynowe ściany skalne, głęboka przejrzysta woda i życie ryb pokazujące, co robią cztery dekady ochrony.
Z wody: u podstawy klifów po stronie Denii kryje się Cova Tallada — morska jaskinia częściowo naturalna, częściowo wykuta ręcznie, jej ściany rzeźbili przed wiekami robotnicy wydobywający kamień tosca. To miejsce niezwykłe — i regulowane: w szczycie sezonu dostęp jest ograniczony, a liczba osób limitowana, więc proszę sprawdzić aktualne zasady, zanim zaplanują Państwo wpłynięcie do środka zamiast podziwiania wejścia z wody. W całym rezerwacie: płynąć powoli, nie kotwiczyć nigdzie w pobliżu trawy morskiej i pozwolić, by snorkeling — najlepszy w Javei — wynagrodził tę powściągliwość.
Składanie dnia w całość
Klasyczna całodniowa trasa działa z południa na północ albo z północy na południe, ale zatoczki mają swoje zdanie o porach. Granadella i Ambolo chcą poranka, przed tłumami i popołudniową bryzą; Portitxol z gracją przyjmuje środek dnia i Państwa nakarmi; klify Cap de Sant Antoni są najbardziej teatralne w niskim wieczornym świetle, gdy Montgó łapie ostatnie słońce i złoci się nad Państwem — co, jako że słońce w Javei zachodzi za górą, a nie nad morzem, jest uczciwą wersją rejsu o zachodzie słońca w Javei, i to piękną.
Cały sznur można zrobić dzienną łodzią ze sternikiem albo wziąć całodniowy czarter jachtu w Javei i pozwolić zatoczkom nadawać rytm: kotwica, kąpiel, jedzenie, powtórka — z Montgó czuwającym nad wszystkim. Sześć zatoczek, pięć mil wybrzeża, jeden cicho spektakularny dzień.



